menu

 

następny mecz

Brak Zaplanowanych Spotkań

ostatni mecz

LKS Wisłok
Start Mirocin
 
1:2

najlepsi strzelcy

informacja


Treningi we Wtorek i Czwartek o 17:30

Przełamanie? Oby tylko w dobrą stronę

W spotkaniu 12 kolejki Klasy A nie zdołała stawić czoła piłkarzom Wisłoka i ulegli przed własna publicznością 1:3 (1:1). Regionalna prasa „Nowiny” pisze o niespodziance w Gaci. Być może i coś w tym jest, patrząc na statystyki Gacovi a Wisłoka przed tym meczem to można to nazwać niespodzianką. Do meczu drużyna Gaci być może i podeszła w jakimś stopniu lekceważąc swojego rywala  który to przyjeżdżając do Gaci miał nóż na gardle i morale sięgające dna. 

 

Pierwsza połowa 

Pierwsze 5 minut spotkania i mogło być już 1:0 dla gospodarzy, jeden z zawodników Gacovi został świetnym podaniem wypuszczony na wolne pole; mijając nasza obronę znalazł się sam na sam z bramka mając przed sobą tylko naszego golkipera, lecz Paweł był czujny i grając dość wysoko od lini bramkowej zablokował piłkarza gospodarzy i przerwał znakomita pierwsza akcje. Z niewiadomych przyczyn arbiter główny odgwizdał wapno :-/ lecz na szczęście Wisłoka po konsultacji swojej decyzji z liniowym postanowił ja odwołać – co według mnie było rozsądna decyzja bo żadnego faulu tam nie było. 

Kilka minut później goście coraz to agresywniej atakowali bramkę gospodarzy, Gacovia się broniła czego efektem był faul bodajże na Łukaszu Kulpie w okolicach 20m, idealnie na oddanie strzału z lewusa – początkowo do piłki podchodzi Dawid Czernik lecz po zmianie inicjatywy zostawia uderzenie naszemu napastnikowi Piotrkowi N. a ten świetnym strzałem z lewej nogi obija niestety tylko poprzeczkę rywali. 

Wislok nie odpuszczał czego efektem była akcja wyprowadzona prawa strona Radek Hołub podaje do Bartka Rupara, a ten przekłada dwóch zawodników Gaci i widząc wolnego na lewej stronie Piotrka Niżnika podaje mu piłkę a on silnym strzałem po ziemi wyprowadza nas w 20 minucie na prowadzenie. Prowadzeniem jednak nie było dane cieszyć się długo bo po wznowieniu po utracie bramki zespół gospodarzy kilka minut później wywalczył rzut rożny z którego jedynego gola dla swojej drużyny zdobył Marcin Bartman nie dając żadnych szans Pawłowi. Było jeszcze kilka składnych akcji z jednej jak i z drugiej strony lecz oba zespoły na przerwę schodziły remisując 1 do 1.

 

Druga  połowa 

W drugiej odsłonie spotkania przykuć uwagę może jedna jedna sytuacja która miała miejsce a spekulacje pozostawię każdemu z osobna gdyż każdy widział to po swojemu w zależności od kibicowaniu danemu klubowi: Do zawodnika z Gaci trafia piłka przed którym jest tylko bramka na której stoi Paweł Tytuła – tylko strzelić jakie to proste; Paweł ratując Wislok wybiegł z bramki i znalazł się z 2/3 metry za linia 16 metra, jak typowo do bramkarza wylatuje z rozłożonymi rękami a zawodnik strzelając trafił go w twarz a później opadając trafiła go w rękę – wszyscy zawodnicy jak i kibice naskoczyli na sędziego ze za to jest czerwień lecz i tutaj tkwi diabeł w szczegółach: zawodnik który znalazł się w doskonałej sytuacji do strzelenia bramki był z 10 metrów za plecami naszej obrony a sędzia asystent puścił grę dalej ( nie był to spalony na styku czy metrowy ), wg. mnie  arbiter pójdą słyszał decyzje ratując to co zawinił jego asystent. 

Gra toczyła się dalej – Wislok coraz to odważniej atakował czego efektem była kolejna bramka zdobyta przez Piotra Niznika tyle ze tym razem dostaje doskonale podanie od Adriana Jagieły w  poprzek boiska a on w podobny sposób jak przy pierwszym trafieniu wyprowadza Biało Czarnych na prowadzenie w 72 minucie. 

Kilka minut później bo w 75 strzelec dwóch bramek dla gości dopisuje do swoich statystyk jeszcze asystę obdarowując dośrodkowaniem z rzutu rożnego Dominiką amorka a ten kierując piłkę z główki wyprowadza wislok na dwubramkowe prowadzenie. 

W kolejnych minutach jeden jak i drugi zespół grał agresywnie, nie brakowało dużo fauli z jednej jak i drugiej strony ale wynik do 93 minuty nie uległ zmianie i ekipa z Świętoniowej wywozi trzy punkty.   

 

Podsumowanie 

Wisłok w końcu zdobył te upragnione punkty o których tak wiele razy pisałem. Gra w końcu wyglądała tak jak to powinna przynajmniej w części wyglądać – szkoda że tak  późno  ale jak to mówią;  lepiej późno niże całe. Było widać wśród chłopaków walkę i chęć wydarcia tej wygranej, no i ta radia po meczu skakania nie było i głośnego wiwatowania ale na twarzach pojawiła się ogromna radość u wszystkich zawodników ze tak słońcu się nam udało.

Miejmy nadzieje ze w ostatnim meczu już na własnym stadionie piłkarze z Świętoniowej porażka kolejny dadzą powód do radości swoim kibicom i udowodnią ze wygrana w Gaci to nie był tylko wybryk natury.